W czwartek było smacznie i wesoło.
Cały dzień bawiliśmy się przy wierszyku:
Był sobie pączek , co niemial rączek
i okrąglutki był jak miesiączek.
Miał lukrowaną, zlocistą skórkę
a w środku dziurkę na konfiturkę.
Wszyscy go lubią, starsi i dzieci,
na jego widok, aż ślinka leci.
Lecz co naprawdę pączki są warte,
to wie najlepiej KTO?
TŁUSTY CZWARTEK.
Rysowaliśmy pączki takie o jakich opowiadał wierszyk i wycinaliśmy je
A potem ...... smakowity poczęstunek
Pączki upiekł Hubi z babcią Marzenką !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zrobiliśmy też wspólnie piekarza.
Bo to piekarz piecze pączki.